Niedawno rozmawiałem z moim kumplem o moim zamiarze założenia blogu i bazgrania w nim do woli, by za jakiś czas, z tych chaotycznych wpisów spróbować stworzyć jedną ciągłą myśl. Od czasu tej rozmowy minął ... rok. "365" dni zleciał szybko, a ja spróbuje nadgonić ten stracony czas intensywnie blogując.
Apropo "czasu", przypomina mi sie film-gniot Andrew Niccola o pretensjonalnym tytule "wyścig z czasem" (z Justinem Timberlake'em, bożyszczem nastolatek w przedziale wiekowym nie wyższym niż U-18, a także siejący niezdrową ekscytację wśród ok. 3% męskiej części publiczności, bo ponoć tyle +/- wynosi odsetek homoseksualistów w społeczeństwie).
W filmie tym, ów gwiazdor popu przebiera nogami, by odciąć sie od łatki lalusiowatego podrywacza niewiast, grając w nim twardziela, notabene mieszkającego ciągle z matką, która spokojnie mogłaby stanąć w szranki w wyborach na Miss Alaski z Sarah Palin, jednogłośnie pozbawiając ją tytułu najpiękniejszej w całej Alasce. Zapewne to jedyny powód, dla którego filmowy syn nadal dzielił z nią mieszkanie.
Wracając do "gry aktorskiej" Justina Timberlake'a... nikogo nie dziwi fakt, iż na planie filmowym piosenkarz czuje sie niepewnie, gdyż to nie jest jego naturalne środowisko pracy. To tak jakby kazać Pudzianowskiemu ubrać kombinezon narciarski i kazać startować w Pucharze Świata w skokach narciarskich, a Adama Małysza wsadzić miedzy strongmenów trenujących "martwe ciągi" i "spacery farmerów".
Podsumowując, ten blog ma być moim miejscem na luźne przemyślenia na tematy w moim przekonaniu istotne.
strona bezideowego radykała
Ten blog ma być dla mnie miejscem jak dla 50letniego biznesmena stanowi siłownia, a wiec pewną przestrzenią do wyżycia sie, odstresowania, relaksu.
sobota, 15 czerwca 2013
Wstepniak
Subskrybuj:
Posty (Atom)